Podsumowanie 2 kolejki Betclic 2. Ligi.
Po dwóch kolejkach Betclic 2. Ligi już tylko trzy zespoły są bez straty punktu. Po raz drugi wygrały Avia Świdnik, GKS Tychy i Znicz Pruszków. Zapraszamy na podsumowanie drugoligowego weekendu.
Liderem jest beniaminek ze Świdnika. Tym razem odniósł minimalne, ale za to bardzo prestiżowe zwycięstwo. W derbach Lubelszczyzny wygrał 1:0 na stadionie Górnika Łęczna. Trzeciego gola w tym sezonie zdobył lider klasyfikacji strzelców Andrij Remeniuk. – Był to mecz zamknięty, również ze względu na derbowy charakter. Mówiliśmy sobie, że to spotkanie na 1:0 i jak będziemy konsekwentni, to tę jedną bramkę uda nam się zdobyć – mówił Wojciech Szacoń, trener Avii. – Zasłużyliśmy na zwycięstwo, chociażby ze względu na lepszą organizację gry w pressingu. Cieszymy się niezbyt długo i bez przesady, bo nie możemy popaść w samozachwyt.
– Mecz toczył się bardzo często z pominięciem linii środkowej i w pierwszej połowie było bardzo mało sytuacji. Kilka groźnych dośrodkowań Avii i to wszystko. W drugiej połowie poza tym pięknym golem rywale już nie stworzyli żadnej sytuacji – twierdzi Jurij Szatałow, trener Górnika. – Zresztą my też nie stworzyliśmy stuprocentowej okazji i uważam ten wynik za sprawiedliwy.
Komplet punktów ma też GKS Tychy (gorszy bilans bramkowy od Avii). Spadkowicz z pierwszej ligi też poradził sobie na wyjeździe – wygrał ze Stalą Stalowa Wola. Tyszanie prowadzili po bramce Tymoteusza Reguły, ale wyrównał Dariusz Kamiński. Ostatnie słowo należało do gości – zwycięską bramkę w 84. minucie zdobył Józef Chorosiński.
– Nie zagraliśmy najlepszego spotkania. Był to słabszy nasz występ niż w Chojnicach. Szczególnie w pierwszej połowie byliśmy zbyt bierni w pressingu. Dlatego Stal utrzymywała się dłużej przy piłce, jednak nie stwarzała groźnych sytuacji. Cieszą nas trzy punkty i idziemy dalej, bo w tej lidze nie będzie łatwych spotkań – mówi obrońca Igor Łasicki na oficjalnej stronie GKS. – W tej lidze mentalność jest niezwykle ważna. Ponownie pokazaliśmy ją na boisku, a to zdaje się być kluczowe, żeby wygrywać. Jestem naprawdę dumny z chłopaków po tych dwóch rozegranych kolejkach. Widać, że praca wykonywana w tygodniu procentuje.
Trzecie miejsce zajmuje Znicz Pruszków, który w derbach Mazowsza wygrał z rezerwami Legii Warszawa. Ten mecz miał podobny przebieg do tego w Stalowej Woli. Znicz prowadził po bramce Dawida Barnowskiego, wyrównał Oliwier Olewiński. Trzy minuty przed końcem zwycięstwo gospodarzom zapewnił Dominik Szafrański.
Grupa drużyn z czterema punktami liczy cztery zespoły. Najwięcej bramek z nich strzelił Rekord Bielsko-Biała, który w niedzielę wysoko pokonał Zawiszę Bydgoszcz 3:0. Gole dla gospodarzy padły po przerwie – strzelili je Jan Ciućka, Mateusz Tekieli i Jakub Ryś. – W pierwszej połowie stworzyliśmy kilka groźnych sytuacji, ale albo nie trafialiśmy, albo bramkarz obronił. W drugiej części nie można w taki sposób tracić bramek, szczególnie tej pierwszej. Ona trochę ustawiła spotkanie, choć jeszcze było bardzo dużo czasu, żeby wyrównać. A sposób w jaki straciliśmy gola po aucie, to nie przystoi na tym poziomie – denerwował się Adrian Stawski, trener Zawiszy. – To to nie jest jakaś tragedia, bo jesteśmy na początku sezonu, ale na pewno musimy w jakiś sposób zareagować.
Zwycięstwo i remis na koncie ma także Hutnik Kraków, a do tego jeszcze w tym sezonie nie stracił bramki. Po bezbramkowym remisie w Nowym Sączu u siebie piłkarze trenera Krzysztofa Świątka strzelili trzy bramki Świtowi Szczecin. Ich autorami byli Bartosz Florek, Oskar Zawada i Dawid Pietruszka. – To bardzo dobre dla nas otwarcie na własnym stadionie. Wygraliśmy w zdecydowany sposób, ale było też dużo trudnych momentów i muszę pochwalić zespół, bo mecz rozegrano w trudnych warunkach pogodowych. Dobrze reagowaliśmy w momentach odbioru piłki, zdobywaliśmy przestrzeń i tworzyliśmy bardzo dużo sytuacji – mówił szkoleniowiec. – Zawsze będę powtarzał dwa słowa: praca i pokora. Mimo że początek sezonu jest dla nas udany, to wiemy, że czeka nas bardzo trudny sezon i wiele wymagających potyczek.
Identyczny bilans ma Sandecja, która właśnie z Hutnikiem zremisowała 0:0, a w niedzielę rozprawiła się z Chojniczanką, która kolejny sezon zaczyna bardzo słabo. Po porażce z GKS Tychy u siebie, teraz przegrała w Nowym Sączu aż 0:3. Bramki dla gospodarzy zdobyli z rzutu karnego Adam Brenkus oraz dwaj zawodnicy pozyskani latem – Marcel Płocica i Patryk Kieliś.
– Przyjechaliśmy do Nowego Sącza 700 km po to, żeby zagrać tylko jedną dobrą połowę. W pierwszej części prezentowaliśmy się co najmniej dobrze. Straciliśmy bramkę z karnego, ale czuliśmy, że kontrolujemy to, co dzieje się na boisku – twierdzi Marek Brzozowski, trener Chojniczanki. – W drugiej połowie szybka bramka na 0:2 i padliśmy jak po nokaucie. Wdał się w totalny chaos, nie realizowaliśmy żadnych założeń. Czuję się, jakbyśmy w tygodniu nic nie robili, bo tak w drugiej części wyglądał zespół, jakbyśmy nie trenowali, nie przygotowywali się, nie mieli założeń, jakbyśmy po prostu przeleżeli cały tydzień. I to boli najbardziej, bo mamy zbyt mocny zespół, żeby tak podchodzić. Żeby wygrać w tak w trudnym momencie, trzeba tego pragnąć dwa razy bardziej niż przeciwnik.
Czwarty z zespołów z czterema punktami – Podhale Nowy Targ – tym razem zremisowało. W spotkaniu w Kleczewie z Sokołem padł bezbramkowy remis. – W szatni panuje poczucie niedosytu, ale to bardzo dobrze. Będziemy na tym budować zespół, dalej pracować i starać się rozwijać. W tym składzie, łącznie ze sparingami, był to nasz czwarty mecz i potrzebujemy czasu – twierdzi Tomasz Pozorski, trener Sokoła.
Trzy zespoły na początku sezonu mają po zwycięstwie i po porażce. Rezerwy Śląska na inaugurację przegrały w Nowym Targu i teraz zrehabilitowały się w meczu z Resovią. I to jak – rozbiły Rzeszowian na wyjeździe aż 5:1 po dwóch trafieniach Wiktora Kamińskiego i jednym Adama Ciućki, Igora Kobelczuka i Maksymiliana Stangreta. Honorowe trafienie dla gospodarzy to zasługa Mateusza Czyżyckiego.
– Bardzo dobrze spotkanie ułożyło się dla nas w pierwszej połowie i sytuacje, które mieliśmy, zamieniliśmy na bramki. Gole kontrolują mecz i tutaj właśnie tak było, choć nie wszystko było idealnie w naszej grze – przyznał Michał Hetel, trener Wrocławian. – W drugą część nie weszliśmy tak, jak chcieliśmy. Rozmawialiśmy o tym w szatni, ale piłka to jest piłka. Resovia szybko zdobyła bramkę i poczuła nadzieję. Dlatego ten czwarty gol już spowodował, że ten mecz mieliśmy pod kontrolą.
Gorsze nastroje są w pozostałych dwóch zespołach. Jak pisaliśmy wyżej, że Górnik przegrał z Avią (na inaugurację pokonał Świt), a Stal Stalowa Wola z GKS Tychy (po wygranej z Legią II).
Miejsca 12. i 13. zajmują zespoły, które jeszcze ani nie przegrały, ani nie wygrały. Sokół (o jego meczu wyżej) i Lechia Zielona Góra oba spotkania zremisowały. Beniaminek z Lubuskiego podjął Olimpię Grudziądz i dwa razy wychodził na prowadzenie, ale rywale byli w stanie wyrównać. Najpierw na bramkę Rafała Ostrowskiego odpowiedział Dawid Abramowicz. Na początku drugiej połowy gol dla Lechii padł po samobójczym trafieniu Szymona Michalskiego. W doliczonym czasie punkt gościom uratował Bartosz Zbiciak.
– Oddałbym moją bramkę za trzy punkty. Bardzo szkoda straconych goli ze stałych fragmentów. Byliśmy lepsi i to było widać z gry – mówił Ostrowski. – Dwa razy nie ustrzegliśmy się błędów przy rzutach rożnych i na pewno wpływ na to miał wzrost zawodników Olimpii. Wyglądaliśmy przy nich jakby czwarta klasa grała z szóstą – dodał Sebastian Mordal, trener Lechii.

Źródło : https://www.drugaliga.org/
